Kiedy jechać na Zanzibar?

Co to jest Zanzibar?

Słowo, które na pierwszy rzut ucha brzmi, jak jakaś klątwa lub ksywka złośliwego siostrzeńca, jest w rzeczywistości nazwą autonomicznego obszaru, w którego skład wchodzą wyspy Prison Island oraz Pemba. Obie zaś znajdują się u wybrzeży wschodniej Afryki.

Raj na ziemi?

Zanzibar, mimo groźnie brzmiącej nazwy, wyglądem (oraz zapachem, ale o tym później), przypomina raj na ziemi. Okalające go morze ma najprawdziwszy, turkusowy kolor, a do tego kryje w sobie bajeczną rafę koralową i gwarantuje wspaniałe wrażenia wszystkim śmiałkom, którzy odważą się założyć maskę do nurkowania oraz pletwy. A kiedy już znudzi nam się nurkowanie, warto zalegnąć pod palmą, z drinkiem w łapce, na jednej z bielutkich zanzibarskich plaż, uchodzących za najpiękniejsze na tej planecie.

Zanzibar to miejsce na wskroś magiczne, dane ludziom chyba tylko po to, żeby poczuli przedsmak raju. No tak, ale miało być o zapachach… Zanzibar nazywany jest również Korzenna Wyspą. Nazwa pochodzi od plantacji goździków i innych przypraw, z których słynie ten region, i które nadają jego powietrzu obłędny wprost zapach, mieszający się z lekkim wietrzykiem, wiejącym od strony morza. Tak, w wielkim skrócie, można opisać Zanzibar. Rozmarzyliśmy się, co? Fajnie wyobrazić sobie to wszystko, ale jeszcze fajniej… doświadczyć tego osobiście.

Kiedy najlepiej jest wybrać się do tego kawałka raju?

Zacznijmy od tego, że na Zanzibarze nie istnieje coś takiego, jak zima. Istnieją natomiast pory: sucha i deszczowa. Zanzibar jest fascynujący o każdej porze roku, a jeśli deszcze i związane z nim atrakcje nie robią na was wrażenia, możecie nie czytać już dalej i zabookować bilet w najtańszym możliwym terminie. Faktem jest natomiast, że akurat na Zanzibarze pora deszczowa, która przypada na okres od marca do czerwca, posiada dość nieregularny przebieg. To znaczy, dla uściślenia: występuje ona w stałych porach roku, natomiast wbrew temu, co wyobraża sobie przeciętny Europejczyk, nie polega na codziennych opadach deszczu w godzinach popołudniowych. Deszcze na Zanzibarze mogą być równie intensywne, co nieregularne. Z tego właśnie powodu, nawet w tak rajskim i stroniącym od terminarzy zakątku świata, występuje coś takiego, jak sezon turystyczny. Pokrywa się on mniej więcej a okresem wakacyjnym w Polsce, trwa bowiem od czerwca do września. Na Zanzibarze trwa wówczas pora sucha, kiedy pogoda jest murowana i żadne niespodziewane opady nie pokrzyżują nam planów. Co więcej, na ten właśnie okres przypada najbardziej bujny czas, kiedy wszystko kwitnie, pachnie i ogólnie cieszy się życiem. Parki narodowe Zanzibaru są czynne przez cały okrągły rok, ale nawet one zalecają, że jak już zwiedzać, to właśnie wtedy. Minusem jest natomiast fakt, że inni ludzie też mają Internet i prawdopodobnie również dowiedzą się, że to najlepszy okres, możemy więc spotkać tam sporo turystów. Ale cóż, tak to już jest z wszelkimi atrakcjami – na Sylwestra również ruch w kurortach jest większy, niż tydzień później, a jakoś nas to nie zraża, prawda?

Jeżeli natomiast naprawdę, ale to naprawdę nie lubicie tłoku, zawsze można wybrać się na Zanzibar w zimie. W okresie między grudniem a marcem również jest ciepło, a turystów jest bez porównania mniej. Fajnie byłoby móc spędzić ferie zimowe ma plaży, popijając drinka z parasolką i nurkując w towarzystwie małych, kolorowych rybek w cieplutkim morzu, zamiast marznąc w kolejce pod wyciągiem.

Przygotowanie też jest ważne

Pamiętajmy jednak, że, zanim wybierzemy się zobaczyć to wszystko na własne oczy, należy odpowiednio się przygotować. Pierwszą rzeczą, jaka powinniśmy odfajkować, są obowiązkowe szczepienia i równie obowiązkowe leki, mające przygotować nasze delikatne europejskie organizmy na spotkanie z tamtejszymi bakteriami i wirusami. Jeśli mamy szczęście i nasi rodzice zadbali o zaszczepienie nas w dzieciństwie na choroby, obowiązujące w polskim kalendarzu szczepień, pozostaje nam tylko zaszczepić się przeciw żółtej febrze. Warto również zadbać o leki na ewentualne sensacje żołądkowe, jak choćby stary, dobry węgiel lekarski, z jakiegoś powodu zupełnie niepopularny w innych krajach. A potem, pozostaje nam tylko spakować ulubione szorty, krem do opalania, maskę do nurkowania i… wyruszyć do raju.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.